65-letni Krzysztof z Łodzi chciał podpalić swoją córkę Joanną. Kobiecie udało się zbiec, ale zanim to nastąpiło, została oblana łatwopalną cieczą i podpalano zapalniczką. Udało jej się ocalić życie, a jej ojca szybko zatrzymać. Trafił do aresztu, gdzie czeka na rozprawę. Grozi mu dożywocie.
65-latek z Łodzi podpalił córkę, ponieważ nie chciał, aby pyskowała. W sądzie zeznał, że ją kocha

W sądzie mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu

Kocham swoją córkę. Zrobiłem wielki błąd, że ją oblałem i podpaliłem

Udostępnij

Dlaczego chciał ją zabić?

Z zeznań oskarżonego wynika, że mężczyzna pokłócił się z córką i z byłą już żoną, Haliną. Tej ostatniej wypomniał to, że umiała złożyć pozew o rozwód, ale nie pokusiła się o to, aby założyć sprawę o podział majątku. Swojej córce z kolei powiedział, że się mądruje i wtrąca niepotrzebnie, gdy ten rozmawia z jej matką. W czasie kłótni wypomniał im także, że zgłosiły na policję to, że się nad nimi znęcał, przez co trafił do więzienia. A po wspomnianym rozwodzie wszystko stracił i został bezdomny i zmuszony był zamieszkać w schronisku. To wtedy pojawiła się w jego głowie myśl, że się zemści.

65-latek z Łodzi podpalił córkę, ponieważ nie chciał, aby pyskowała. W sądzie zeznał, że ją kocha


Planował tę zbrodnię…

Zeznał, że w dniu, w którym doszło do tragedii, udał się na Bałucki Rynek, gdzie kupił za 10 zł żrącą substancję, która dobrze też miała się palić. Tego samego dnia wieczorem pojechał do domu byłej żony i córki. Zastał tylko tą ostatnią. Gdy tylko otworzyła mu oczy, on wylał na nią ciecz i podpalił to, co wylało się na podłodze.

Według zeznań mężczyzny opuścił mieszkanie tuż po tym, co zrobił. Córka jednak zeznała zupełnie inaczej. Powiedziała przed sądem, że pobiegła przerażona w głąb mieszkania, a ojciec ją dogonił, oblał jeszcze cieczą i podpalił, krzycząc: „Masz za swoje!”.

Szybko na miejscu pojawili się strażacy oraz pogotowie, które opatrzyło rany Joanny. Pożar niestety doprowadził do poparzeń na jej ciele. Mieszkanie także poniosło straty, które była żona wyceniła na 25 tysięcy złotych. Po wszystkim 65-latek pojechał do Zgierza, ale później wrócił do schroniska dla bezdomnych, w którym go zatrzymano. Jak później zeznał przed sądem, nie chciał zrobić krzywdy córce, a jedynie ją uciszyć, aby więcej nie pyskowała.

W głowie się nie mieści…

*zdjęcie ma charakter poglądowy

popularne.pl

YOUR REACTION?

Facebook Conversations