Pewna mama, tak jak każdego dnia, poszła z 5-letnim synkiem na plac zabaw. Tym razem wsiadła jednak w auto i wybrała się w inne miejsce, aby trochę urozmaicić życie sobie i dziecku.
Zawołała pieszczotliwie do synka na placu zabaw. Inne matki wyzwały ją za to od rasistek


Z ulubioną książką usiadłam na ławce, a moje dziecko od razu zaczęło bawić się z innymi. Podobało mi się na tym placu, bo było czysto, dużo nowych zabawek i kobiety z dziećmi wydawały mi się jakieś przyjazne. Wszystko jednak zmieniło się w mgnieniu oka!

Mijało już kilka godzin, a mój syn nawet nie przyszedł do mnie się napić. Nie chciałam przerywać mu zabawy, ale wiedziałam, że musi coś zjeść i się przede wszystkim napić. Dlatego odłożyłam książkę i krzyknęłam do niego:

„Małpko,choć się napić!”

NO I SIĘ ZACZĘŁO. Uwierzycie, że przez ten pieszczotliwy zwrot, miałam dosłownie zrobioną awanturę?! W jednej sekundzie przy mojej ławce znalazły się dwie matki (typowe feministki – nie obrażając ich oczywiście) i zaczęły do mnie mówić, że jestem bezczelną rasistką i za kogo ja się uważam:

„Taka jesteś cwana, bo nie ma tutaj nikogo z innym kolorem skóry od Ciebie? A gdyby tak było też byś powiedziała tak do syna? Jesteś złą matką i rasistką! Nie powinnaś mieć dzieci”

Zdębiałam, bo na początku myślałam, że to są żarty. Jak można pomyśleć, że jestem rasistką, bo powiedziałam tak do synka? A jakbym powiedziała: „słoneczko”, „kurczaczku” albo „kwiatuszku”, to oznaczałoby, że obrażam naturę?! Nie dajmy się zwariować!


Czy matki miało prawo się zirytować?

popularne.pl

YOUR REACTION?

Facebook Conversations